Koniec roku to taki czas na przemyślenia, podsumowania i plany noworoczne (celowo nie pisze o postanowieniach).

A w tym roku faktycznie jest nad czym się zastanowić i przemyśleć. Od tego całego bałaganu światowego chciałbym się odciąć, aż za dużo mówi się teraz o tym i kolejny, mój, głos wydaje mi się zbędny.

Jak co roku robię podsumowanie i plany na kolejny rok na podstawie koła życia. To takie narzędzie coachingowe którego nauczyłem się już dawno w szkole coachów. Polega ono na rozrysowaniu w formie koła, trochę jak pizzy, obszarów życia które są dla nas istotne. A następnie określeniu w jakim stopniu jesteśmy z poszczególnych obszarów zadowoleni a w których potrzebujemy się rozwinąć, o które zadbać. Główną ideą tego narzędzia jest zrównoważenie obszarów. Bo tak jak koło u wozu tak nasze koło życia nie będzie toczyć się gładko jeśli będzie nierówne. Czasem nawet lepiej zrobić krok w tył w jakimś obszarze żeby za bardzo nie „wystawał”.

koło życia, coaching, planowanie, postanowienia noworoczne

W tym roku dodatkowo zrobiłem sobie pisemne podsumowanie tego co z zaplanowanych rzeczy zrealizowałem a czego nie. W taki sam sposób zaplanowałem co się będzie działo w następnym roku. To jest u mnie taki wstępny etap, ogólne założenia na cały rok. Kolejnym będzie przepuszczenie tych planów przez smarta, którego też na moim blogu można znaleźć.

Dlaczego w takim razie plany a nie postanowienia?

Otóż dlatego że prawdziwe postanowienia realizuje się i materializuje poprzez działania. Dlatego od dawna już przeskakuję etap postanowień noworocznych, tych wszystkich wzniosłych sloganów: „od tego roku to …”, „W tym roku schudnę …” i tak dalej. Wszyscy dobrze wiemy jak i w którym dniu stycznia upadają takie postanowienia.

Co innego jednak jeśli zaplanujemy konkretne działania.

Zamiast powtarzać sobie że schudnę (no przecież to jest mój główny obszar zawodowy), lepiej zaplanować jakimi konkretnymi krokami to osiągnę i systematycznie stopniowo wdrażać te kroki. Ma to kilka niekwestionowanych zalet:

  • Skupia uwagę na rozwiązaniu a nie problemie („schudnę”=jestem gruby/a kontra „odżywiam się zdrowo i jem 2000 kalorii dziennie” = dbam o siebie i dążę do celu)
  • Ma szansę powodzenia. Posiadając plan, w razie wtopy czy chwilowej słabości mamy „mapę” dzięki której wracamy na właściwą ścieżkę, nie koniecznie zaczynając cały proces od początku.
  • Duży cel rozłożony na czynniki pierwsze nie jest już taki przerażający (kto czytał książkę zjedz tę żabę ?, albo zna sposób na zjedzenie słonia? )
  • Podział na etapy i zadania pozwala śledzić postępy i reagować w razie potrzeby jeśli proces nie przebiega zgodnie z planem.

Zawsze możesz zacząć od postanowień noworocznych a potem przekuć je w plany. Podpowiadam metodę od ogółu do szczegółu: plan na rok, 4 plany po 3 kwartały i dalej 12 planów miesięcznych. Przy czym sam na ogół na początku roku planuję tylko rok, zarys kolejnych kwartałów i pierwszy cały kwartał. Szczególnie ostatni rok pokazał że szczegółowe planowanie na dłuższy okres może być pozbawione sensu.

Podążanie tą metodologią powala mieć przed oczami cały obraz i główne kierunki, jednocześnie dzieli zadania na na tyle małe żeby każde było wykonalne.

Można by tu jeszcze wspomnieć o narzędziach do planowania ale może o tym już w innym wpisie, co ? Są zainteresowani ?

  • SHARE: