Wiele razy słyszę od osób, które zmagają się z utratą zbędnych kilogramów, że tak mało jedzą i kompletnie nie chudną. Do tego są ospali, zdenerwowani i brakuje im chęci na cokolwiek. Dopiero po głębszej analizie okazuje się, że mamy dwie prawdy – prawda w Twojej głowie uplasowana przez Twój mózg i prawda matematyczna.

Bo zobacz… niby jesz mało, ale wydajesz w cholerę pieniędzy na zakupy spożywcze. Jesz niby mało, a z miesiąca na miesiąc ważysz więcej. Znasz to uczucie? Kiedy zaczynasz zabawę z super suplementami albo “dietami cud” wraz z rozpoczęciem nowego roku, a po kilku dniach czy tygodniach odpuszczasz, bo efektów brak lub Twoje samopoczucie leży i kwiczy?

Założę się też, że powtarzasz jak mantrę – zdrowe żywienie jest DROGIE.
Nie trenuję, bo to jest DROGIE.
W końcu już teraz masz ochotę krzyknąć “ILEEE?!” przy kasie, gdy pani wypowiada kwotę za tych parę pierdół na taśmie.

Zatrzymajmy się na chwilę.
Przeanalizuj dobrze swoje zakupy – jest browar, bo weekend? Albo ciężki dzień za Tobą. Jest jakieś ciasteczko? Bo zbożowe, to zdrowe.. albo ultraczekoladowe, należy Ci się. A tam na dnie co siedzi? Paczka ulubionych słonych przekąsek… i płatki musli, przecież zdrowe. Na śniadanie.

Nie mówię, że mamy rezygnować z tych niezdrowych, ale jakże smacznych produktów. Od czasu do czasu można sobie i na to pozwalać. Zauważ, że między tymi przekąskami wymieniłem też hasło “zdrowe”. Bo musli z granolą kosztuje 7 zł za 350g w markecie, a paczka płatków owsianych 4.69 zł AŻ za 1KG!

Oczywiście ilość cukru i innych, zbędnych dodatków, w tym substancji słodzących, olejów utwardzanych, jest tylko dodatkiem w tym potężnie przetworzonym produkcie. A płatki, to płatki. Po prostu.

Owoce czy warzywa wybieramy mrożone lub sezonowe – bo wtedy ich cena jest bardzo atrakcyjna, a dostarczamy do organizmu mnóstwo witamin i błonnika. Nie wspomnę już o ilości kcal 🙂 Ziemniaki mają jedynie 77 kcal w 100g, a kosztują w sezonie 0.99 zł/kg. Cukinia w 100g ma zaledwie 16 kcal, a kilogram możemy kupić za 3.99 zł. Możesz tymczasem wybrać zupkę chińską, pasztet, pikle, surówkę colesław w sosem, jakieś danie ze słoika etc. Przetworzone, kaloryczne i drogie.

Wiesz, chcę powiedzieć, że jak dobrze sobie przeliczymy, to zdrowe odżywianie kosztuje nas niewiele. Mamy poczucie, że jest drogo, bo jeśli diety zakładają kupowanie arbuza po sezonie, gdzie kilogram kosztuje ponad 10 zł albo inne produkty typu nasiona chia, owoce goji, orzeszki piniowe, świeży łosoś, do tego mnóstwo cudownych suplementów, to nie dziw się, że Twój portfel ucierpi. W odchudzaniu Ci to nie pomoże.

Uwierzysz, że możesz zjeść pyszną owsiankę z bananem (tak, banany nie są ZŁE), masłem orzechowym, czekoladą, orzechami prażonymi i chudnąć?
Albo, że na obiad możesz zjeść ziemniaki z kotletem z kurczaka, duszonymi pieczarkami i surówką?

Możesz! I to nie jest ani drogie ani tuczące. Brzmi fajnie? Lecimy dalej!

Co to jest indeks sytości?

Na chłopski rozum – indeks ma za zadanie pokazać nam, jaki poziom sytości uzyskamy po zjedzeniu porcji danego produktu. Czyli jak zjemy ziemniaki zamiast frytek, to będziemy chodzić najedzeni dłużej. I tutaj wcale Cię nie zaskoczę – najwyższy indeks sytości mają ZIEMNIAKI i produkty nisko przetworzone – a więc świeże warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste (makarony, ryże, kasze, chleby), a najmniej mają produkty przetworzone z dużą zawartością cukru, czyli wszelkiego rodzaju batoniki, przekąski piekarnicze, lody, chipsy i tym podobne.

Podam Ci teraz przykład dania, które możesz zamówić w restauracji i jak możesz mocno się zaskoczyć:
– Pierś z kurczaka, ziemniaczki, surówka
I mamy dwa warianty – dostajesz pierś w panierce, smażoną na głębokim oleju. Do tego pakują Ci na talerz pieczone ziemniaki, które już wcześniej były obsmażone i ponownie rzucają je na głęboki olej. Do tego dorzucają Ci małą porcję surówki z majonezem i innymi dodatkami dziwnego pochodzenia, bo surówka zakupiona w hurtowni, trafia na talerz z dużego, białego wiadra. Smażone ziemniaczki mają aż o połowę niższy poziom sytości od gotowanego ziemniaka i mają aż o 136 kcal więcej w 100g!

Drugi wariant to grillowana pierś z kurczaka, z ziemniakami z wody i do tego świeża sałatka z marchewki z jabłkiem.
Wiesz, że ten drugi wariant dostaniesz szybciej w zwykłym barze mlecznym niż w znanej restauracji? Tam otrzymasz danie za 18 zł, w restauracji za 30 zł. Przeliczać Ci ilość kalorii gdy w łyżce oleju znajduje się ich prawie 100, a Tobie zaserwowali kilka dobrych łyżek w całym daniu?

Ok, już to wiemy. To teraz krok dalej.

Czy trener personalny jest drogi?

I dochodzimy do sedna. Czy trener będzie trzepał Twoje kieszenie i zakamarki w poszukiwaniu gotówki na jego usługi? Nie 🙂 Bo dobry trener powie Ci, jak zaoszczędzić na codziennym życiu, żebyś mógł sobie pozwolić na jego comiesięczne wsparcie.
Przeanalizuje Twój styl życia i to, ile wydajesz na rzeczy kompletnie zbędne, żeby wytworzyć w Tobie świadomość dobrego życia. Na tym zyska nie tylko Twój portfel, figura, ale przede wszystkim zdrowie.
Zapewne pomyślisz – taa… na YouTube mam za darmo filmiki, to sobie z nimi poćwiczę i wyjdzie na to samo.
Ok, możesz tak chcieć 🙂
Trener rozpisze trening pod Ciebie, a nie pod statystycznego Kowalskiego. Dostosuje go do Twoich możliwości i umiejętności. Raz – żebyś nie zrobił sobie krzywdy, dwa – żeby weszło Ci to w krew. Żebyś już nie musiał robić formy “na lato”. Niech zostanie z Tobą na lata.

Teraz mam do Ciebie pytanie…

Czy chcesz nadal sapać na schodach? Czy chcesz nadal czuć wstyd, że pocisz się i

dyszysz jak lokomotywa na wypadzie ze znajomymi? Chcesz nadal czuć dyskomfort

rozbierając się na plaży? Nadal chcesz patrzeć na wyniki badań i smutnieć?

Nadal chcesz siedzieć w domu i nie pokazywać się ludziom, by znowu usłyszeć “oj… ale tobie to się przytyło”?

Odezwij się. Bo sam to przerabiałem i dzisiaj gulą w gardle stają mi wspomnienia czasu, gdy moje ciało mówiło “chłopie, ja tak dalej nie pociągnę”. Nie ma się co oszukiwać, nie od poniedziałku, nie od nowego miesiąca. Od dzisiaj – małymi krokami do celu. Bądź farmerem, nie myśliwym 🙂 Myśliwy działa na szybkich akcjach, farmer pielęgnuje i dba, a efekty jego pracy cieszą i cieszą.

  • SHARE: